przycisk-klub2.jpg przycisk-akademia2.jpg przycisk-biznes2.jpg

Aleksandar Miljković: "Jestem dzieckiem Partizana"

2018_Cracovia_-_Miedz_Legnica_-_91.jpgLedwie po kilku treningach z zespołem Aleksandar Miljković zadebiutował w barwach Miedzi Legnica. Jak mówi, czuje się dobrze pod względem fizycznym i jest gotów pomóc drużynie w kolejnych meczach. W rozmowie z nami opowiada m.in. o swoim pierwszym klubie w Serbii, a także o okresie piłkarskiego dojrzewania w Portugalii.

Brakowało Ci gry w piłkę nożną w ostatnich tygodniach?
O tak! I to chyba jeden z ważniejszych powodów, dla których podpisałem kontrakt z Miedzią Legnica. Już wcześniej miałem inne oferty, ale je odrzucałem i czekałem na kolejne. Trenowałem cały czas, ale bardzo brakowało mi gry w piłkę. W tym miejscu chciałbym podziękować mojemu klubowi w Serbii, Partizanowi Belgrad, za możliwość trenowania z nimi. Tam czuję się jak w rodzinie, Partizan to mój dom, jestem dzieckiem Partizana. Od ósmego roku życia trenowałem w tym klubie. Zawsze kiedy tam wracam, witają mnie z otwartymi ramionami. To wielki klub, z wieloma kibicami.

Przypuszczam, że Crvenej Zvezdy nie darzysz wielkim szacunkiem.
(śmiech) Szczerze powiem, że mam kilku kolegów, piłkarzy, którzy grali lub grają obecnie w Crvenej Zvezdzie. Jeden z nich to Branko Jovicić, z którym występowałem wspólnie w Amkarze Perm.

Rywalizacja Partizana i Zvezdy nadal jest pełna pasji, a zarazem wzajemnej niechęci?
Tak, ciężko to wyrazić słowami, zwłaszcza w języku angielskim [rozmowa przeprowadzona była w języku angielskim – dop. red.]. To trzeba poczuć - tę atmosferę, zachowanie i doping kibiców. Zagrałem w ponad dziesięciu spotkaniach derbowych. Miałem szczęście, bo w tym czasie, gdy występowałem w Partizanie, wygraliśmy większość spotkań i byliśmy mistrzem kraju. To był dobry okres dla mnie.

Kibice w Belgradzie nadal rozpoznają Cię na ulicy?
Nie tak bardzo, jak kiedyś. Minęło już sześć lat, odkąd odszedłem z Partizana. Ja jednak nadal czuję się częścią tego klubu. Belgrad to wielkie miasto, a Partizan ma też drużynę koszykówki. Lubię ten sport. Tu także jest rywalizacja z Crveną Zvezdą. Czasami zdarza się, że jednego dnia jest mecz koszykówki i piłki nożnej. To niesamowity widok, gdy wielka masa kibiców przemieszcza się przez miasto ze stadionu do hali koszykarskiej.

A piłkarze i koszykarze Partizana znają się, lubią?
Tak. Nawet jeden z moich dobrych kumpli to były koszykarz Partizana. Nazywa się Danilo Andjusić. W poprzednim sezonie grał w Uniksie Kazań (w przeszłości występował także w Anwilu Włocławek – dop. red.). To naprawdę fajny gość, polubiliśmy się.

Co było powodem, że po tak udanym i pełnym sukcesów okresie w Partiznie, po odejściu do portugalskiej Bragi tak rzadko występowałeś na boisku?
Muszę nadmienić, że mimo wszystko czas spędzony w Bradze to było dla mnie dobre doświadczenie. Nabawiłem się kontuzji, która wykluczyła mnie z gry na sześć miesięcy. Miałem problem z kolanem, a później nie czułem się w stu procentach gotowy do gry. Kiedy już wskoczyłem do składu, wyniki zespołu nie były satysfakcjonujące, a konkurencja bardzo duża. Braga to zespół na wysokim poziomie, który co roku chce grać w europejskich pucharach. Nie było łatwo o miejsce w składzie, ale wiele się nauczyłem w Portugalii. Zwłaszcza od trenera i sztabu szkoleniowego, który był na bardzo wysokim poziomie. Mam na myśli Jesualdo Ferreirę, który jako szkoleniowiec zdobył kilka razy mistrzostwo kraju z FC Porto. Nie byłem szczęśliwy z powodu tego, że nie gram, ale nabyłem dużo piłkarskiej wiedzy. Poza tym byłem młody, gry trafiłem do Bragi.

No właśnie, szybko wkroczyłeś do dorosłego i poważnego futbolu. Z Partizana odchodziłeś w wieku 23 lat, a na koncie miałeś już cztery mistrzostwa Serbii.
To prawda, a do tego w wieku 20 lat grałem już w Lidze Mistrzów. Szybko zdobywałem doświadczenia piłkarskie, ale z drugiej strony w młodym wieku trafiłem do nowego kraju, gdzie mówi się w innym języku, a i styl gry w Portugalii jest zupełnie inny niż w Serbii. Tempo jest dużo szybsze, gra się bardziej technicznie.

Nie byłeś gotowy na to?
Prawdę powiedziawszy, żaden piłkarz, którzy wyjeżdża z Serbii, by grać w silnej lidze europejskiej, nie jest na to gotowy w stu procentach. Nasza ligi nie jest taka silna. W Portugalii poznałem wiele nowych rzeczy, nabrałem doświadczenia, stałem się mocniejszy psychicznie. A psychika i to, co masz w głowie, to jedne z najważniejszych rzeczy dla piłkarza. Dopiero potem jest trening, boisko, mecze.

W Polsce grało i ciągle gra wielu Serbów. Znasz ich?
Szczerze powiem, że nie za wiele wiem jeszcze o polskiej piłce, ale mam znajomego z Rosji, który grał w Polsce. Nazywa się Janusz Gol. Rozmawiałem z nim o Miedzi i polskiej ekstraklasie. Powiedział mi wiele dobrych rzeczy. Słyszałem, że pochodzi z miasta położonego niedaleko Legnicy (Świdnicy – dop. red.). Znam też Ivana Udarevicia, który grał w Polsce przez wiele lat. On także polecał mi przejście do ekstraklasy. Wiem, że w Polsce są nowe stadiony, mecze są świetnie pokazywane w telewizji, a kibice trochę przypominają tych z Serbii. Lubią przychodzić na stadiony i dopingować swoje drużyny.

Zadebiutowałeś w Miedzi, wchodząc na końcówkę meczu z Cracovią przy stanie 0:0. To chyba nie była łatwa sytuacja, bo za wszelką cenę nie mogliśmy stracić bramki.
Myślę, że trener chciał, żebym miał przetarcie. Żebym poczuł atmosferę meczu, boisko, kolegów z drużyny i tak dalej. Wiem, że w takich sytuacjach, jaka była w Krakowie, trzeba zachować stuprocentową koncentrację i dać z siebie wszystko.

Jesteś gotowy zagrać 90 minut?
Kondycyjnie czuję się dobrze. Wiem, że mogę być w jeszcze lepszej formie, ale jest OK. Każdy kolejny trening jest dla mnie dobry. Na boisku czuję się w porządku, mentalnie też jestem gotowy na grę przez 90 minut. Potrzebuję jeszcze trochę czasu, żebym poznał wszystkich piłkarzy. Lubię wiedzieć i czuć to, jak się zachowują na boisku moi partnerzy, jakie mają nawyki w grze. Po kilku dniach w Miedzi widzę, że trener chce, żebyśmy grali bardzo agresywnie w środkowej strefie boiska. Myślę, że to dobre dla nas.

  0:4

miedz-arka_.png


25.11.2018
godz.13.00
LOTTO EKSTRAKLASA

 pogon-miedz.png
Kup bilet na Miedź
Sklep Miedzi Legnica SA

"Najważniejsze jak zawodnicy zareagowali po straconej bramce z Koroną. Nie był to łatwy moment dla zespołu, po tych trzech porażkach, ale pokazał, że zespół jest cierpliwy i na pewno, tak jak w pierwszej lidze, jest w stanie odwracać losy spotkania".

Dominik Nowak, trener Miedzi

 
 

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.